1. pl
  2. en
11 lutego 2016

Od połowy grudnia jestem szczęśliwym posiadaczem butów Brooks Launch 2. W swojej karierze biegowej miałem do czynienia z różnymi butami, ale buty Brooks mam po raz pierwszy i jak do tej pory tylko jeden model. Przebiegłem w nich ponad 200 km to mogę pokusić się o małe podsumowanie. Na początek jednak małe wprowadzenie jak te buty trafiły na moją półkę.

 

W grudniu 2015 roku byłem z wizytą w USA i nie omieszkałem wybrać się na zakupy. Cel miałem jeden, zdobyć tanio buty do biegania. Trafiłem do jednego z outletów i tam zaczęły się moje podboje. Muszę przyznać, że obsługa sklepu była bardzo dobrze przygotowana nie tylko merytorycznie, ale również sprzętowo. Na początek zabrali moje buty i dostałem fajne skarpeteczki do chodzenia po sklepie. Kolejnym krokiem był wywiad środowiskowy, dotyczący mojego zaangażowania w bieganie i oczekiwań co do produktu. Sprzedawca nie był zaskoczony ilością km, jakie pokonywałem, ponieważ mieli u siebie sporo ultra maratończyków. Kolejny krok to skanowanie stopy i przygotowanie termicznie wyprofilowanych wkładek, przygotowanych indywidualnie do mojej stopy. Wszystko po to, aby jak najlepiej dobrać obuwie. Po tych technicznych zabiegach zostałem przedstawiony kolejnemu konsultantowi, który zajął się już doborem butów i ich prezentacją. Przedstawił mi 6 par, podkreślając, że z tego powinienem coś wybrać. Do przymiarki dostałem 2 pary Mizuno, Brooks, Hoka One One, Asics. Od samego początku podkreślałem, że nie chce oglądać Nike i Adidasów, co pan przyjął do wiadomości.

 

Przymierzania, biegania na bieżni nie było końca i ostatecznie zdecydowałem się zostać przy 4 parach, 2 x Mizuno, Brooks i Hoka. Nastał czas negocjacji. Od samego początku zaproponowano mi członkostwo w klubie VIP, co dawało standardową obniżkę na cały asortyment, ale koszt tego członkostwa to 20 dolarów. Udało się wynegocjować 25% rabatu i miałem do zapłacenia 350 dolarów za 4 pary plus wcześniej wspomniane  20 baksów. Postanowiłem łatwo się nie poddawać i zaproponowałem szalony ruch. Powiedziałem, że za 300 dolców mogę zabrać 4 pary do domu. To jednak okazało się za dużo. Nie pomogły konsultacje z kierownikiem sklepu.  Ostatecznie doszliśmy do kompromisu, zapłaciłem 159 dolarów za dwie pary i 1 dolara za członkostwo VIP. Wybór padł na Mizuno Sayonara 3 i Brooks Lauch 2. Tak do domu wracałem z bananem na buzi i dwoma parami nowych butów.


Na pierwszy trening w Brooksach poszedłem jeszcze tej samej nocy i byłem bardzo zadowolony. Nie zwracałem bardzo uwagi na czas a skupiłem się przede wszystkim na komfort biegania. Byłem bardzo zadowolony. Na więcej testów Brooksy musiały jednak troszkę poczekać.

 

 

Foto: przed pierwszym treningiem


Pierwszy trening po powrocie z USA zrobiłem zaraz po świętach. Przebiegłem ponad 22 km w dość dobrym tempie, Garmin pokazał średnią 4:31 min/km. Poważniejszy test czekał mnie pierwszego dnia 2016 roku, kiedy to zabrałem je na dłuższe wybieganie. W planie miałem 30 km, dlatego od samego początku nie zwracałem uwagi na moje tempo. Po około 8 km zerknąłem na zegarek i nie mogłem uwierzyć. Na tym etapie biegłem już ze średnią w okolicach 4:30 min/km. Nie zdawałem sobie sprawy, że tak dobrze mi idzie i troszkę się przestraszyłem, że może być ciężko utrzymać takie tempo do końca treningu. Pierwsze 10 km zrobiłem w 44 min. Byłem zadowolony, ale postanowiłem dalej pobiec troszkę asekuracyjnie. Kiedy kolejny raz sprawdziłem międzyczas w okolicach półmetku dalej trzymałem mocne tempo. Praktycznie nic się nie zmieniło. Kolejne 10 km zamknąłem w 43 min. Od tego momentu wiedziałem, że będzie dobrze. Tak też się stało. Ostatnie 10 km było jeszcze szybsze, a ja dobiegłem w średnim tempie 4:20 min/km. Myślałem, że mam dobry dzień, ale kolejne treningi potwierdziły fakt, że w Brooksach biega mi się szybciej.


Po kilku sesjach treningowych w tych butach mogę wyciągnąć tylko jeden wniosek, są to najszybsze buty jakie miałem. Praktycznie każdy trening biegam minimum 10 sekund szybciej na każdy kilometr, a dość często zdarza się, że jest to 20-30 sekund szybciej. To nie jedyna zaleta tych butów. Biega mi się w nich tak dobrze, że nie odczuwam tej różnicy prędkości i nie męczę się tak szybko. Od samego początku noga kręci się bardzo dobrze, a przyśpieszenie o 10-20 sekund nie robi problemu. Nie mogę zapomnieć o komforcie i dopasowaniu, tu też nie mam żadnych uwag, ale może to być zasługa wiedzy konsultantów w sklepie, którzy poświęcili sporo czasu na analizy i testy.


W odniesieniu do pozostałych elementów i właściwości butów to nie mam specjalnego zdania. Do tej pory biegałem tylko w tych butach produkowanych przez firmę Brooks i praktycznie jedyną zauważalną różnica w porównaniu do innych butów są prędkości.

 

 

Foto: buty przed i po ponad 200 km


Na tym etapie jest to jedyna para od Brooksa i nie zanosi się na zmianę w tej kwestii. Nie za bardzo mam możliwości, aby zaopatrzyć się w tą markę, dlatego muszę pozostać przy dobrze mi już znanych Asicsach i Mizuno.

Brooks Launch 2

Skontaktuj się ze mną

mail: contact@jacekbedkowski.pl

tel. +41 762 691 250

 

Klub:

ZAWISZA Stara Kuźnia

Partnerzy:

VITESSE

ASICS Frontrunner Polska

Rembertów Team

TrofeaUltra

Kontrastowo                       

Motto:

I dont stop when I am tired,

I stop when I am done

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave CMS. Ty też stwórz swoją darmową stronę www bez kodowania. Ta strona została stworzona za darmo w WebWave CMS. Strona stworzona w WebWave CMS. >>